Bracia i siostry, uwaga!

Brothers and sister prepare. Animation  is coming – trawestuję tegoroczne hasło festiwalu Animator, bo zachęciła mnie do tego wypowiedź Signe Baumane, która podczas spotkania „What makes a good story?” mówiła, że kiedy jako dziewczynka pierwszy raz przeczytała książkę, od razu zapragnęła robić to samo, co autor przeczytanej lektury zrobił jej – wchodzić do głów innych i już ich nie opuszczać.  Robiąc w tych głowach nowe porządki, rzecz jasna. Oto władza, a czyż nie o nią chodzi w polityce? Takim to skrótem  docieram do (nie)rozsądnego marzenia – politykę powinna zasilać sztuka. A skoro się rzekło: animation is coming, to koniecznie też trzeba odnotować, że animacja pojawiła się na łamach poznańskiego „Czasu Kultury”.

Czas Kultury - okładka numeru 1/2017
Okładka numeru 1/2017 „Czasu Kultury”

Numer 1/2017 jest okolicznościowy, bo blok tekstów Polityka animacji ściśle wiąże się z zakończoną właśnie jubileuszową edycją festiwalu Animator, podczas którego próbowano na różne sposoby uchwycić możliwe relacje między animacją a polityką. Festiwal od dziesięciu lat odbywający się w Poznaniu przyzwyczaił nas  do wysokiego poziomu, nie tylko filmowego programu, ale także całej potrzebnej dla lepszego odbioru animacji otoczki: dyskusji, wykładów, warsztatów i licznych zaplanowanych i improwizowanych wydarzeń artystycznych. Kto sięgnie po ów „Czas Kultury”, a brał udział w Animatorze, będzie mógł zweryfikować wartość festiwalu w kontekście przemyśleń składających się na drugi blok tekstów: Megaiwenty. Animator w jakimś sensie jest megaiwentem, chociaż szczęśliwie pozbawiony ich przytłaczającej skali, jego mega to po prostu dużo dobrej sztuki znakomitych artystów i artystek, a też praca całego festiwalowego zespołu. Czytaj dalej

Reklamy

W pewnym miasteczku. „Miasteczko Poznań” 2/2016

Zbigniew Pakuła w tekście otwierającym dwudziesty piąty numer czasopisma „Miasteczko Poznań” (2/2016), podkreśla, że periodyk ten jest przede wszystkim inicjatywą obywatelską, która próbuje przywrócić, odtworzyć z pomocą czytelników wymazany krajobraz kulturowy Poznania i Wielkopolski. Inicjatywa ta przypomina poniekąd działalność sejneńskiego ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów”, co zresztą nie dziwi. Kresy – bez znaczenia: wschodnie, czy zachodnie, w Polsce czy innej krainie – zawsze są ziemią wielu zapomnianych, przemilczanych opowieści, w których goszczą przybysze „z zewnątrz”. Nie ma takich „kresów”, gdzie ludom, narodom i kulturom koegzystowałoby się ze sobą bez żadnych napięć, starć, wstydliwych kart historii.

„Miasteczko Poznań” udostępnia swe łamy przede wszystkim autorom piszącym o sprawach historycznych, kulturalnych i społecznych, nasłuchującym głosów w zapomnianej przeszłości: Polaków, Żydów, Niemców oraz innych dawnych mieszkańców tych ziem. Czasopismo od lat czternastu z powodzeniem realizuje ambicję, by być forum z prawdziwego zdarzenia, miejscem dyskusji i spotkania w głębokim sensie.

Już po wstępnym zapoznaniu się ze spisem treści 2 numeru z 2016 roku widać, jak różne spotykają się tu opowieści i narracje. Jego tematem przewodnim, wyeksponowanym na okładce, jest golem – mistyczny konstrukt, maszyna stworzona przez człowieka na własny obraz i podobieństwo, wyraz jego pasji twórczej i mocy kreacyjnych, a zarazem także ambicji, niepohamowanej pychy. Golem to także temat przewodni wystawy w Jewish Museum Berlin zorganizowanej przez kuratorki: Emily D. Bilski i Martinę Lüdicke.

 „Miasteczko Poznań” – okładka numeru 2/2016

Czytaj dalej