Za nami już trzecie spotkanie!

Relacja jednej z uczestniczek sobotniego spotkania. Miłej lektury! 

Za nami już trzecie spotkanie cieszącego się coraz większą popularnością cyklu Kawa i czasopisma. Tydzień wcześniej duże zainteresowanie wzbudził oprawiony w błękitne futerko numer „Rity Baum”, dlatego też 16 marca, w ramach nawiązania do wyglądu czasopism, motywem przewodnim uczyniono opracowanie graficzne periodyków. Przyglądając się rynkowi prasy kolorowej, można odnieść wrażenie, że większość wysokonakładowych magazynów jest tworzona według jednego wzorca: taki sam format, w tym samym miejscu umieszczone logo. Z okładek najczęściej uśmiechają się do odbiorcy znane osoby, których wygląd zostaje zmodyfikowany z pomocą Photoshopa, ewentualnie wykorzystuje się zakupione wcześniej zdjęcia i odpowiednio je przetwarza. Środek czasopism także nie prezentuje się zbyt intrygująco; spis treści zbudowany jest wedle przewidywalnego schematu, zaś kompozycja graficzna stron już po pobieżnym przekartkowaniu wywołuje raczej obojętność niż zainteresowanie. W sytuacji zaostrzającej się walki prasy drukowanej z publikacjami internetowymi trudno się dziwić, że wydawcy nie decydują się na innowacje, wolą stosować wypracowane wcześniej strategie, utwierdzające ich w poczuciu, że zaspokajają oczekiwania swoich czytelników. Okazuje się jednak, że unikanie jakichkolwiek eksperymentów z opracowaniem graficznym magazynu sprawia, iż wydawcy prasy drukowanej sami wkładają niebezpieczną broń w dłonie swej konkurencji.

W czasach, w których coraz większy wpływ na rynek ma pokolenie przyzwyczajone do błyskawicznego uzyskiwania pożądanych informacji z Internetu, czytelnika trzeba przekonać do siebie czymś więcej niż tylko interesującą treścią, którą ten łatwo będzie umiał znaleźć na własną rękę. Podpowiedzi mogą dostarczyć firmy, których raczej nie dotknął kryzys, a chodzi o firmy zajmujące się produkcją modnych (ale mało praktycznych) akcesoriów, znajdujących nabywców szczególnie wśród młodych ludzi. Z czasopisma też można uczynić swego rodzaju gadżet i w ten sposób zainteresować potencjalnych czytelników. Na przekór znanemu powiedzeniu „liczy się tylko wnętrze”, intrygujący wygląd mógłby stanowić o być albo nie być alternatywnego czasopisma.

W sobotę uczestnicy spotkania mogli się przekonać, że niebanalna okładka czy format, odbiegający od powszechnie stosowanych, to dopiero początek poszukiwań oryginalności strony graficznej tytułów. Zdecydowanie najciekawiej prezentują się wydania czasopism, które idą o krok dalej, np. przez upodobnienie się do brulionu rodem z PRL-u (tekturowa okładka, zadrukowane charakterystycznymi liniami kartki) czy uczynienie z dołączonej płyty CD elementu ilustracji. W ramach autoironicznych zabiegów, z ducha czarnego humoru, można wygląd czasopisma dostosować do jego rynkowej kondycji, czego przykładem był pożegnalny numer „Portretu”, którego ponura szata graficzna równie dobrze sprawdziłaby się w katalogu usług zakładu pogrzebowego. Interesująco wypadł także femzin, przygotowany z okazji tegorocznej Manify, a przygotowany przez uczestniczki i uczestników spotkań literackich w warszawskiej Piwnicy Largactil (prowadzonej przy Staromiejskim Domu Kultury). Wśród sporej liczby przedstawionych, oryginalnych pod względem formy graficznej, numerów moim faworytem stało się piętnaste wydanie olsztyńskiego „Portretu” – odpowiednio mały format, imitująca czarną skórę okładka z wybitym na niej złotym krzyżem, lekko ściemniały, wskazujący na upływ czasu, papier, wystająca spomiędzy stron czerwona tasiemka… jestem pewna, że nawet znawca tematu pomyliłby to literackie pismo z modlitewnikiem, zwłaszcza że dopiero bliższa konfrontacja ujawnia wpisany w święty symbol komunikat „Masz pomysł na kaskę?”. W tym szaleństwie jest metoda, nie tylko ja bowiem zwróciłam szczególną uwagę na ten numer „Portretu”.

Tradycyjnie w ramach spotkania można było nie tylko pooglądać czasopisma, ale również poczytać je przy kawie. Różnorodność artykułów, publikowanych na łamach prezentowanych czasopism (a zapoznaliśmy się z kilkunastoma tytułami), mogła zaspokoić każdego: miłośnika literatury, teatru czy sztuk wizualnych, zainteresowanych tematyką gender i sprawami społecznymi, a także szukających opracowań na temat przeszłości. Kwestia przewagi wydań papierowych nad elektronicznymi (i na odwrót) błyskawicznie pobudziła uczestników spotkania do dyskusji na temat przyszłości prasy w Polsce i na świecie oraz psychologicznych uwarunkowań odbioru magazynów

Czasopisma, słodkie przysmaki oraz żywa dyskusja w kulturalnym gronie – nic dziwnego, że z tygodnia na tydzień pojawia się coraz więcej uczestników. Mam nadzieję, że kolejne spotkanie również spotka się z dużym zainteresowaniem, gdyż inicjatywa Kawa i czasopisma jest naprawdę godna uwagi.

Olga

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s